Loading

Z pamiętnika płytoholika

# 2 - Moanaa, "Passage" (CD 2016)

Nekro      16 listopada 2016     

Label: Arachnophobia Records
Katalog: ARA 029
Rok produkcji: 2016
Rok wydania: 2016
Gatunek: Postapocalypse angry shit

Arachnophobia bardzo rozpieszcza w tym roku - wypuściła kilka płyt, których nabycie jest bardziej niż obowiązkowe i przeczuwałem, że z nowym albumem Moanaa będzie podobnie. To mój pierwszy kontakt z tą ekipą, bo i "Descent" nie słyszałem a i nie dotarły do mnie żadne promocyjne kawałki, coby na nich ucho zawiesić. Ale naczytałem się dość, żeby zaufać kobiecej intuicji i wygrzebać zaśniedziały zaskórniak. Nie pożałowałem, nie wspominając o muzyce Ślązaków, wydanie albumu cieszy zmysł powzroczenia. To trzy-panelowy digi otulony w bardzo stylowy slipcase - będzie ten fenomen widać na zdjęciach - slip jest misternie polakierowany i pewne wzory widoczne są tylko pod światło (które widać na zdjęciach, patrząc od przodu case jest czorny jak śmierć!) - poza tym ma dwa okna, jedno na frontowy superksiężyc (tak na czasie) a drugie na wiedźmie oko z tylnego panelu - ogólnie bardzo ciekawa, klimatyczna robota. Digi wykonano z wybitnie przyjemnej w dotyku tektury (założę się, że to ta sama co przy ostatnim Thy Worshiper) i opatrzono zimnymi, zdeka surrealistycznymi grafikami autorstwa Pastor Graphics i Humbug.Tv (nie znam), w środku mamy też nadrukowaną tracklistę i creditsy. Brakuje książeczki, bo rozumiem całą tą sekretną aurę, ale parę grafik więcej spiętych zerdzewiałym zszywaczem nikomu raczej by nie zaszkodziło, no nic. Sama płyta z nadrukiem nawiązującym do okładki, siedzi na standardowym, plastikowym krześle.

Generalnie ciekawa muza i ładniutkie wydanie do postawienia na półce, dobra robota.

Fotosy, slajdy nikczemne:

 

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(0)