Loading

Z pamiętnika płytoholika

# 24 - Dagorath, "Glare of the Morning Star" (CD2017)

Nekro      19 października 2017     

Label: Under the Sign of Garazel
Katalog: UTSOGP2017
Rok produkcji: 2017
Rok wydania: 2017
Gatunek: Orthodox Black Blues

Pełnometrazowy debiut bydgoskiego Dagorath stal się faktem. Ten black metalowy hord przygotował album, który intryguje, anihiluje zmysły i ostrzy apetyt na więcej dobroci - czyli tak, jak ma być. Może pokuszę się kiedy o recenzję, a póki co zobaczmy, co nam tutej Garazel przygotował.

A jest tego nie za dużo, chociaż od razu nadmienić trzeba, że album stoi tylko trzy dychy bez złotówki i oczywistym było, że płytowe wydanie debiutu Dagorath nie będzie pozłacanym, czterdziestostronicowym digibookiem z breloczykami i elektroniczną dojarką z logiem zespołu, to nie Batushka. Nie mniej, książeczka, a właściwie pasek papieru zgięty w połowie tak jakoś troszkę dziwi... Ale może taki był zamysł zespołu, czy co? No nic, nie bedę się przypierdalał jak nie trza. Generalnie "Glare..." ma bardzo fajną, klimatyczną oprawę graficzną przypominającą mi któregośtam Merrimacka (nie chce mi się sprawdzać którego, ale tak było!), z bezecnym rysunkiem w środku wspomnianej "książeczki". Jeden problem jest taki, że layout wydania jest tak ciemny i niewyraźny, że fotografowanie go (szczególnie takim gównem, jakiego używałem ja) to jakaś masakra - o ile okładkę jakośtam widać po wyjęciu z jewela, to tylnej wkładki już mi się wyciągać nie chciało - toteż nie ma jej na zdjęciach. Anyway, nadruk na cedeku też bardzo wymowny, klimatyczny i też coś mi przypomina, ale nie pomnę już co.

Podsumowując - przymykając oko na umowny booklet, to cedekowe wydanie jedynki Dagorath jak najbardziej cieszy oko i w proponowanej cenie warte jest zakupu bez dwu zdań - zwłaszcza, że to jeden z najbardziej miłych uchu polskich albumów tego roku.

Fociszcze:

 

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(0)