Loading

Fucked-up shit

Caninus vs Hatebeak

Nekro      15 października 2016      Artykuły, Muzyka

Witojcie w nowej serii wydawniczej! W Fucked-up Shit przedstawiał będę najbardziej kuriozalnie pojebane wymysły muzyczne/filmowe/srowe/jądrowe na jakie przyszło mi się natknąć. Żeby przypierdolić z tłustej pompy, zaczniemy od dwóch projektów, o których powiedzieć można wszystko, tylko nie to, że nie są osobliwe. Jakbyś się kruca zesrał, to nie wpadłbyś na taki pomysł...

Tak jak pisałem wyżej - cykl jest nowy, ale myślę, że NekroPlaza stworzona jest wręcz to tego typu wynaturzeń - dzikich, surrelistycznych, bolesnych w odbiorze, ale równocześnie śmisznych, pokręconych i narkotycznie przyjemnych. Pierwszy odcinek poświęcony jest dwóm grupom nieprzypadkowo - otóż w starożytności, gdy panowało prawo silniejszego a kobiety chodziły z odsłonietym cycem, czyli około roku 2005 oba zespoły wydały split album o krogulczym tytule "Bird Seeds of Vengance / Wolfpig" początkowo niezauważony, który jednak odbija się po internecie do dziś bardzo regularnym echem. Jak mozna się domyśleć, oba te projekty łączy również podobna stylistyka twórczości - mniej lub bardziej brutalny death ze sporą łychą grindu (szczególnie u Hatebeak), tłustą produkcją i monumentalnym dystansem tak do siebie jak i do całej ekstremalnej sceny. Oba projekty łączy jeszcze jeden, elementarny dla tego artykułu pierwiastek - ale o tym za chwilę.

Przypadkiem jest, że oba projekty powstały w tym samym, 2003 roku (chociaż Caninus w swojej biografii sięga już 1992 roku, kiedy członkowie postanowili utworzyć taki, a nie inny kolektyw). Hatebeak założone zostało przez późniejszego czlonka wielkiego Pig Destroyer Blake'a Harrisona, do którego dołączył Marc Sloan i wokalista Waldo. Caninus z kolei, to nieco szerszy skład liczący aż sześciu członków, których nazwiska i tak nikomu nic nie powiedzą, wiec nie będę ich wymieniał. Ot niby normalna zgraja undergroundowych no-name'ów których z twarzy a nawet z nazwiska nikt nie kojarzy. Ale to tak na pierwszy rzut oka. Bo hatebeakowy wokalista Waldo jest popielatą papugą afrykańską żako. Nie dość tego, Basil i Budge - wokaliści Caninus - to dwa pitbulle amerykańskie.

Jak możecie się przekonać po powyższych próbkach - nie lecę w chuja, a oba projekty jako żywo zainwestowały w naszych braci mniejszych. Skąd taki pogibany krok? Sami (ludzcy) reprezentanci zespołów tłumaczą się takimi stwierdzeniami jak "chcemy wynieść ekstremę na ostateczny poziom" czy "zalewamy święte sanktuaria metalu i powagę hardcore'a ptasim gównem", więc łatwo zauważyc, że podejście obu ekip jest absolutnie humorystyczne. Tezę tą zdecydowanie potwierdzają tytuły albumów/kawalków, jakie nam obie ekipy serwują, a są to, na przykład "Bite the Hand That Breeds You", "Give Me the Paw" czy prowokacyjne "What's the Deal With That Dude Who Shot Dimebag?" Caninus albo sprytnie parodiujące rockowe klasyki utwory Hatebeak, takie jak "Beak of Putrefaction" (Carcass), Hellbent for Feathers (Judas Priest), "Molt Thrower", "Birdzum" czy "Birdseeds of Vengance" (Nile). 

"Caninus w całej okazałości. Wokaliści są widocznie wkurwieni brakiem kiełbasy."

"Tu z kolei Hatebeak w pełnym składzie. Deathgrind dodaje skrzydeł. Ba dum ts."

 Co ciekawe, o ile Caninus już nie istnieje, gdyż obaj wokaliści przeszli do krainy wiecznych łowów na wiewiórki, o tyle Hatebeak jako projekt jest wciąż aktywny. Co prawda występów na żywo nie uświadczymy (jak tłumaczy Harrison, Waldo za często przedawkowywał czipsy bananowe po gigach), ale w tamtym roku zespół wydał bardzo przyjemny, pierwszy w karierze album dlugogrający "The Number of the Beak" prezentujący zespół w swojej najbardziej kompletnej, dojrzałej odsłonie (warto w tym miejscu wybuchnąć rechotem). 

Co przyniesie przyszłość? Czy Caninus stanie z powrotem na cztery łapy? Czy Hatebeak będzie trzymał poziom? Przecież jedna papuga wiosny nie czyni... No dobra, dość tych krotochwili. Idźcie do zoo póki jeszcze mróz nie przypierdaczył!

 

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(0)