Loading

Nasze polskie, krajowe

Jarosław Grzędowicz - "HEL-3" (2017)

Sędziwój      19 marca 2017      Recenzje, Papeteria

W hołdzie wszystkim tym, którzy rozwojowi globalnemu bez zastrzeżeń przyklaskują oraz tym, którzy za ten rozwój odpowiadają. Witamy w roku 2058.

Twórczość Jarosława Grzędowicza większości ludziom zaznajomionym z tym nazwiskiem kojarzy się przede wszystkim z cyklem fantasy ‘‘Pan Lodowego Ogrodu’’. Wspomnę jedynie, że czteroksiąg przedstawia bardzo ambitną i porywającą opowieść, która zaowocowała i cieszy się nadal niezwykłym zainteresowaniem zarówno wśród wyjadaczy gatunku, jak i okazjonalnych amatorów 'walki ze smokami'.

‘‘Hel’’ został wydany niedawno. Oficjalna premiera miała miejsce 15 lutego anno Domini 2017. Na skomponowanie jej, a więc licząc od daty premiery ostatniej części ‘‘Pana Lodowego Ogrodu’’, autor przeznaczył pięć lat. Wydaniem zajęła się znana i lubiana ‘‘fabryka słów’’. Zacznijmy jednak ab ovo.

Fabuła powieści rozgrywa się w najbliższej przyszłości, a mianowicie w roku 2058. Akcja rozpoczyna się na unowocześnionej, zmodyfikowanej z dzisiejszej perspektywy, ziemi. Unowocześnienia te dotyczą przede wszystkim wzrostu znaczenia w życiu codziennym cyfryzacji, która zawładnęła codziennością każdego człowieka i stała się elementem równie nieodłącznym co ręka czy noga. Smartfony, tablety czy smartwatche, bez których obecnie duża część z nas nie potrafi się obejść, w książce są zupełnym starociem i przeżytkiem zastąpionym omnifonami, okularami (które z powodzeniem moglibyśmy nazwać smartglasses), czipami wszczepionymi pod skórę i innymi tego typu urządzeniami. Nad tym wszystkim cyfrowy moloch zwany Meganetem, w 2058 roku zastępujący wszelkie światowe media. Obiektywna prasa, z którą mamy współcześnie do czynienia (hehe, że co?) została zmieciona i całkowicie zastąpiona 'iwentami', które same w sobie są materiałami foto/video tworzonymi przez ludzi i wrzucanymi do otchłani meganetu. Treść takich materiałów może być różnoraka - począwszy od kretynów skaczących z dachu budynku do brodzika, kończąc na nagraniach z zamachów terrorystycznych. W zależności od ilości wejść/wyświetleń, do kieszeni autora iwentu spływają eurosy, a więc im większe ryzyko, tym lepiej (brzmi znajomo?).  Ludzie, którzy zarobkowo i profesjonalnie zajmują się nagrywaniem różnych iwentów, zostali nazwani... 'iwenciarzami'. Tutaj pojawia się główny bohater książki - Norbert Roliński. Polak, oczywista. Norberta poznajemy w trakcie wyłapywania wydarzenia, na którego nagraniu chce zarobić wystarczającą ilość pieniędzy, aby zapewnić sobie byt na następnych kilka tygodni.

Grzędowicz doskonale przedstawia całkiem realny (w mojej opinii) bieg historii, która może nastąpić wcale niedługo. Wszelkie odniesienia do problemów dzisiejszego świata, a więc zupełne uzależnienie od urządzeń kompaktowych, wyparcie bezpośrednich relacji z ludźmi tymi 'meganetowymi', nadopiekuńczość, a więc całkowita kontrola państw nad obywatelami, zostały przedstawione w sposób bardzo strawny. Często czytając literaturę science-fiction czy też oglądając filmy z tegoż gatunku, można niemal wyczuć nosem syntetyczny swąd przedobrzonej wizji przyszłości, ociekającej laserami, monitorami czy innymi plazmami. Tutaj autor podaje to w na tyle strawnej i przerażająco realnej formie, że czytelnik może zacząć poważnie zastanawiać się, czy to już za 5 lat czy może za 7. Zdecydowanie nie ma tutaj szmiry.

Późniejsze poczynania i decyzje bohatera wplątują go w niezmiernie poważny problem na skalę światową, przez który, wraz z innymi postaciami, będzie musiał przebrnąć. Główna trudność tegoż stanu rzeczy dotyczy wyczerpania się surowców energetycznych na ziemi i odnalezienia przez pewien koncern nowego jej źródła - tytułowego helu. Jakkolwiek opis może wydawać się lakoniczny, największą wartością książki jest całe to mięso obrastające szkielet fabularny. Czytelnik co krok odnajdzie się w tylko nieco pchniętej do przodu rzeczywistości, która niestety obróciła się na niekorzyść ludzkości tworząc z nich żyjące i pracujące dla mocarstw marionetki.

Osobiście książkę pochłonąłem. Wciągnęła mnie od łudząco spokojnego początku do powodującego wywieszenie jęzora końca. Jest to jedno z tych dzieł, po przeczytaniu których bierzesz głęboki wdech, zamykasz książkę i odkładasz na półkę a w klatce piersiowej, zaraz poniżej mostka, czujesz dziwne, delikatne kłucie. No i oczywiście tysiące pytań i rozmyślań pulsujących pod czaszką.

Miałem okazję być na spotkaniu z Jarosławem Grzędowiczem w salonie empik (Gdańsk). Na pytanie, co zamierza teraz zrobić ze swoim kunsztem, stwierdził, że przede wszystkim odpocząć. Książka zajęła mu bardzo dużo czasu a pochłonęła jeszcze więcej energii na zebranie masy  informacji ze wszelkich dostępnych źródeł. Piszę o tym dlatego, że wzorowe przygotowanie merytoryczne  do poruszonych tematów czuć tu na każdym kroku. Myślę, że jeśli jakiś astronom, farmaceuta czy dziennikarz będzie miał przyjemność sięgnąć po ‘‘Hel’’, nie będzie miał absolutnie żadnych zastrzeżeń co do rzetelności przedstawionych w książce aspektów.  Różni ludzie sięgają po książki. Każdy z nas jest specjalistą w innej dziedzinie, czytając jednak najnowsze dzieło Grzędowicza, nie sądzę, aby ktokolwiek poczuł się zagubiony w stosowanym języku czy żargonie, ponieważ większość miała do czynienia z omawianymi w książce dylematami. Po przeczytaniu jeszcze nie wyniosłem jednolitego przekazu. W myślach cały czas wracam do wybranych fragmentów, słów i myśli starając się dojść do jednorodnej konkluzji. Nie ułatwia sprawy fakt, że internet pusty jest jeszcze we wnioski innych czytelników.... (przed chwilą przedstawiał problem uzależnienia od mediów, a teraz o...).

Książka wydana jest w znakomitej oprawie graficznej wykonanej przez Pawła Zarębę. Poniżej umieszczam kilka fot ze spotkania z Jarosławem Grzędowiczem.

Książkę bardzo gorąco polecam. Z jednej strony świetna alternatywa dla myśli po całym, ciężkim dniu pracy. Z drugiej katusze dla rozumu starającego się ogarnąć i zaakceptować możliwą, a wcale niedaleką przyszłość.

 

 

   

  

    

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(1)

2017-03-19 21:36:53

Bierę się za to w takim razie.1