Loading

Metal salceson kaszanka kiełbalon - ekstrema na grilla

Nekro      04 października 2016      Artykuły, Misc

Gargantuiczne ilości promieni słonecznych są jeno wspomnieniem, zaczęło się robić upiornie zimno, ale nie powinno to chłodzić głów starszej młodzieży, która nie integruje się w sposób tak spektakularny nigdzie indziej, jak na ognisku/grillu na działeczce. Nie mam pojęcia co za chory umysł zaryzykowałby metalową playlistę na grilla z ziomalami, ale jakby taki się znalazł to macie tu ściągę czym raczyć gości.

Info: Poniższy artykuł jest parafrazą, rewizją i ulepszoną, zaktualizowaną wersją mojego tekstu ze starego bloga SoundBastards o którym zapomnieli już nawet najstarsi cyganie. Niby to samo, ale więcej, lepiej, mocniej! Zaczynamy!

"Norbert, piwo się skończyło, trza lecieć do sklepu!..."

 

01. KORPIKLAANI

Nie mogłem inaczej zacząć tej listy. Korpiklaani nigdy nie zawodzi , szczególnie, że z ich tekstów można wyłapać naprawdę wyborne przepisy na pędzenie wódki z ziemniaków albo kwaszenie maślanki. W tej materii (paradoksalnie do ich jakości) wyróżnia się parę ostatnich płyt chociaż mikstury na gryczaną sporyszówkę, albo, tzw. "Buraczany Dekiel" z poprzednich nie są również warte przeoczenia. Odnotowano pojedyncze przypadki wpływania muzyki Korpiklaani na woltaż spożywanego piwa, miodu i soku z kalafiora. Korpi to najlepszy sposób na świąteczne grille z dalekim wujostwem i przyjaciółmi ze wsi. Jest to też przyjaciel każdego sołtysa.

 

"Adi, za krwisty ten befsztyk. Dopiecz kolego."

02. FINNTROLL

Kolejny stały punkt pijackich ognisk. Tutaj z kolei poczuć możemy klimat swojskiego targu na wsi u babci i za pomocą kaprawych oczu wyobraźni zobaczyć Pana Franka grającego sobie na ganku na starym akordeonie, przy którym siedzi Pani Zenia i sobie szydełkuje na, nomen-omen, drutach. Finntroll wspomaga apetyt na wiejskie jaja oraz koper. Przyprawia gulasz z grasicy, cynadry i flak barani nadziewany. Jeśli kompletnie nie macie pomysłu na farsz do kapłona, to ci, wbrew pozorom, szwedzcy trolle w swoich tekstach proponują cieciorkę z flaczkami, rybie podroby z gęstą śmietaną lub zmieloną koninę z kapustą, grochem i powidłami śliwkowymi. Finntrolla źle znoszą kobiety w ciąży i narodowi socjaliści. Prawie identyczny efekt daje niemiecki Equilibrium.

 

"Ale tutaj ruch... Dobra, szukajcie naszych."

03. THE MEADS OF ASPHODEL

Tutaj głównie pierwszy album plus kower Louisa Armstronga z 'Damascus Steel'. Spokojnie można spuścić zasłonę na warstwę liryczną sugerującą raczej użycie pilum zamiast kija podczas obsmażania kiełbaski w ognisku. Słuchając kawałków z 'Excomunication...' widać wręcz dożynki w małej wioseczce pod lasem, stół ze świniakiem z upchanym jabłkiem w ryju i krzątaninę ludzi w śmiesznych ubraniach. Do słuchania tMoA polecam przytwierdzić do butów dzwoneczki a'la Święty Mikołaj (hohoho). Brytole są niczym to przysłowiowe naręcze skwarek wrzuconych zamaszyście do bigosu. Skwiercząca przyjemność...

 

"Paczta! Norbert wraca ze sklepu!"

04. COCK AND BALL TORTURE / ROMPEPROP

Dobra impreza to nie tylko jedzenie i picie! Po obfitym posiłku warto by sie trochę rozruszać. Jak - najlepiej tańcząc. Rompeprop to najlepsza muzyka taneczna do suto zakrapianego grilla. Słynie ze swojej uniwersalności - do 'Vaginal Luftwaffe' tańczono już polkę, twista, charlstona i tango argentyńskie. Co do Cock And Ball Torture to jest to wymarzony wręcz soundtrack do tradycyjnej wiejskiej pogoni za świnią która w niedługim czasie wyląduje na dożynkowym stole. Kawałka 'Heterosexual Testostero Copressor' używano też na hiszpańskiej corridzie, ale tylko wkurwiała torreadorów. Rzecz nie dla starszego towarzystwa, ale podlotki będą się bawić jak nie wiem!

 

"Nie wyrwiesz... Lepiej gałęzi nazbierać."

05. BAL SAGOTH

Najlepiej sprawdzi się na ogniskach i popijawach bractw rycerskich oraz kółkach łowieckich. Polecałbym jednak zamknąć buzdygany/fuzje w samochodach, bo nieraz czytało się w gazetach o burdach wywołanych epickim rozmachem twórczości B-S. Pewnego razu wioskowy głupek Ambroży skończył z przestrzelonym pośladkiem i rozszarpaną pachwiną przez to, że za mało epicko oddawał cześć majestatowi Sagoth. Jak nietrudno się domyślić, dietetycy polecają pierwsze płyty Bal-Sagoth (znaczy te, których da się jeszcze jakoś słuchać) do dziczyzny oraz padliny (sarny potrącone przez samochody, jeże, mniejsze ptaki). Taki akompaniament można zaryzykować również do bulionu z głowy jesiotra i pasztecików z jajem i kiełbaskami.

 

 

"Andrzej, jakiś pies przyleciał i wżera naszą kiełbasę!"

06. VOLBEAT

Jak wiadomo, nie każda impreza przebiega po myśli organizatorów. Szczególnie kiedy osoby z towarzystwa za cel stawiają sobie najebanie się na smuta. Niezręczna cisza? Wstydliwe zerkanie na własne, obwomitowane szarawary? Ciasto drożdżowe nie urosło? Nic tak nie rozładuje napiętej atmosfery jak 'Guitar Gangsters & Cadillac Blood'. Działanie potwierdzone na zwierzętach. Sypie Ci się już wąs? Wygląda jak trawa cytrynowa w kurczaku kung-pow? Dziewczyna, która nie zwracała na Ciebie uwagi, po wysłuchaniu paru nutek od Wolbitu od razu będzie miała na Ciebie chętkę! Uwaga - działa też na mężczyzn. Uwaga 2 - wzmaga apetyt na knedle i pyry z grochem.

 

 

"Seba! Kto spalił salceson?!"

07. SIGH

Japoński przedstawiciel orkiestralnego black metalu na pewno jest w stanie osłodzić niejeden wieczór w plenerze. Wyostrza on swoją twórczością (szczególnie z dwóch ostatnich albumów) smak żeberek, jagnięciny, jaj w majonezie i musztardy (mówi się też o przypadkach dosmaczania sosu tatarskiego). Idealny jest więc do większych przyjęć grillopodobnych ze względu na epickość i 'jarmarcznosć' klawiszy. Ze względu na dość eklektyczne brzmienie poprzdnich wydawnictw, warto połączyć je z pierogami z wątróbką, które awangardowością przypominają właśnie środkowe albumy kitajów. W niektórych przypadkach działanie muzyki Sigh przypomina The Meads of Asphodel a nawet Cock and Ball Torture ("Instant Onanizer' tego drugiego).

 

"Krzysiek, łap Sebę! Chuj salceson spalił!"

08. CORVUS CORAX

Corvus Corax, jako przedstawiciel bitewnego, epickiego folku na pewno uprzyjemni towarzystwu wpierdalanie wielu kiełbasek i karkóweczek. Nalezy uważać na kuchenne narzędzia typu korbacz i wekiera, gdyż tego typu akompaniament może wyzwolić w towarzystwie niezdrową agresję. Szczególnie po osuszeniu kilku dzbanów miodu. Twórczość CC jest również znakomita do stwarzania pozorów posiadania umiejętności tańczenia, więc po paru kielichach można nakręcić kilka ciekawych produkcji w celu późniejszego sabotowania niewygodnych towarzyszy biesiady. Najlepsze menu do medievalnego wydźwięku dzieł CC do faszerowany indor, pasztet z zająca i bliny z sosem pieczarkowym.

 

"Łapcie musztardę!"

09. TANKARD

Jeżeli stawiamy na mocno alkoholową imprezę, na podkład muzyczny nie ma nic lepszego od klasycznych kawałków Tankard. Ułatwiają one przyswajanie alkoholu w organizmie, dzięki czemu tzw. Womiting Sportowy zostanie ograniczony do minimum - a jeśli już do niego dojdzie - to cała konkurencja odbywa się na zasadach fair play i say no to racism. Jeśli chodzi o strawę, to muzyka Tankard po porstu uwielbia przystawki i przekąski -  przeróżne bułeczki, ostrygi, paszteciki z sardelami, kulebiaki i zraziki. Oczywiście do piwerrrra nic lepszego niż kiełbasa zwyczajna nie znajdziesz, ale z ciekawości się jeszcze nikt nie zesrrrał!

"Dominik, rozpalisz ognisko?"

10. MOTORHEAD / AC//DC

Jeśli większość towarzystwa jest wtajemniczona w gust gospodarza nie ma nic lepszego od dwóch klasycznych składów - Motörhead i AC\DC. Rock'n'Rollowa energia i dosadna bezpretensjonalność twórczości obu składów to nie tylko świetny background do pęta tłustej kiełbachy i wiadra piwska ale też do czegoś dla duszy. Podobna muzyka często słyszana jest na wieczerzach w stanicach harcerskich, przy ciepłym, świeżym chlebie własnej roboty pieczonym na chrzanie lub pokrzywie, fioletowym od denaturatu, jak i w kombajnowych wzmacniaczach podczas żniw pszen-żyta. Podobny efekt daje np. GWAR.

"Andrzej, zara Ci kiełba w ognisko spadnie!"

11. HALFWAY TO GONE/HANK WILLIAMS III/FIVE HORSE JOHNSON/THE BAKERTON GROUP, itp.

Jeśli plenerowa impreza odbywa się na wsi, to nie wypada wręcz nie uraczyć gości jakimś przepełnionym wsiurskim, teksańskim klimatem stoner rockiem/bluesem/country (a najlepiej mieszanką tych trzech gatunków). Podobnie jak u Rompeprop, także i ten akompaniament prosi się o bezlitosną, epicką pogoń za przeznaczonym na wieczorną wieczerzę kapłonem. Takie granie w sposób bardziej niż zadowalający poprawia smak wołowiny i zupy z podrobów dodając im wiejskiego posmaku świeżości i wyjebania (podobną praktykę stosuje się w fabrykach gumy Winterfresh ale z marnym skutkiem). Poza tym przy skocznym country można świetnie udawać znajomość tańca i baunsować unisono z banjo. Takie precedensowe wydarzenia łuskają więcej talentów niż telewizyjne reality szoły.

"Ech, wpadła..."

12. CRADLE OF FILTH

Twórczość tej kapeli lepiej niż cokolwiek innego poprawia perystaltykę jelit po obfitym spożyciu produktów mięsnych, dlatego słuchanie albumów CoF jest przez specjalistów polecane jako niezawodny środek na sraczkę.

 

 

"No, gasimy i idziemy spać!"

 

No i to na ten moment byłoby na tyle. Oczywiście, ciekawych, pożądanych wręcz dźwięków z naszych ulubionych nurtów jest dużo, dużo więcej i zachęcam Was do szalonych, ekperymentalnych improwizacji z ogniskową playlistą - możesz być pewien, że goście albo docenią, albo są już zbyt najebieni, żeby przykładać do tego wagę. Tak czy inaczej, życzę ciepłych dni, zimnych browarów i tłustych mięsiw!

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(0)