Loading

Nadchodzące smakowitości

O nowym Suffo już wiele wiadomo

Nekro      15 kwietnia 2017      Newsy, Muzyka

Po Immo przychodzi Suffo (jeszcze tylko Inca brakuje) - nowojorscy brutaliści ostro się rozpędzili i poczęstowali naręczem wielu szczegółowych i interesujących faktów na temat nowego albumu - następcy mocno rąbiącego siekierą "Pinnacle of Bedlam" z 2013 roku. O świeżynce wiadomo już praktycznie wszystko, co trzeba - włączając w to tytuł i okładkę - na dodatek poczęstowali nas już teleklipem w formie - jakże modnego na mediach społecznościowych - animacji w trzystu sześćdziesięciu stopniach.

Widać, że Nowejorki żyją w swojej komitywie - tak, jak niemniej utalentowani koledzy z Immolation, Suffo odczekalo dokładnie cztery lata na wydanie kolejnego, pełnego albumu. Ten nazywać się ma "...Of The Dark Light", ukaże się dokładnie 9 czerwca 2017 (nagrywany był w grudniu zeszłego roku) nakładem niezmordowanej fabryki Nuclear Blast (będzie to ich trzeci materiał w barwach Szwabów po ucieczce z Relapse), a cover art prezentuje się następująco:

Tracklista "...Of The Dark Light" prezentuje się następująco:

01. Clarity Through Deprivation
02. The Warmth Within The Dark
03. Your Last Breaths
04. Return To The Abyss
05. The Violation
06. Of The Dark Light
07. Some Things Should Be Left Alone
08. Caught Between Two Worlds
09. Epitaph Of The Credulous

Nie wiem, jak Wam, ale tytuł i okładka niezupełnie dobrze mi się kojarzą. Umieściłbym je raczej w półce skojarzeniowej z The Faceless czy Fleshgod Apocalypse (którego okładki robi ten sam, zresztą, człowiek, co tą tutaj), a to rodzi uzasadnione uwagi co do muzyki (która nigdy bliska przecież tym dwóm wspomnianym bandom nie była). Na szczęście, jak wspomniałem we wstępie, dostaliśmy też jeden cały kawałek w formie marnego (ale zawsze!) wideoklipu. Obadać możecie go sobie tutej:

No, ja tu słyszę to, co słyszeć chciałem - jest przykurw i nie ma klawisza - jest Suffo. Moim zdaniem zespół zmienił w pewnym momencie styl (gdzieś między "Souls to Deny" a self-titledem) na bardziej - jakby to ująć - nudny, ale wciąż zajmujący i dający się poznać, głównie przez monstrualne błoto w gardle Mullena i bębnowy armagedon Mike'a Smitha (którego już nie ma w składzie!). Taki też jest i kawałek powyższy - niczem nie powala, gitary bzyczą trochę pierdząco (szczególnie w wyższych rejestrach), ale burza i walka ciągle trwa.

Nie sądzę, żeby nowe od Suffo dorównało "Atonement", ale miłym jest przywitanie nowych osiągnięć tak zacnych - klasycznych przecież - bandów w 2017 roku. Do zobaczenia wiec - Hamburgery drogie - w czerwcu.

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(2)

2017-04-21 16:28:23

A ja tam się boję, że po raz któryś już potwierdzą, iż całą swoją potęgę zostawili w Morrisound lat dziewięćdziesiątych . Obym był złym prorokiem, choć i tak wiem, że tak właśnie będzie ha ha ha. Nie rozumiem i nie akceptuję tej dziwnej producenckiej manii kręcenia pierdząco-pykającego, bezsilnego soundu. Nawet przy założeniu, że nie każdy musi być "najcięższy" jest mi trochę przykro, że takie na przykład Decrepitaph miażdży kilka ostatnich albumów Suffo jak nie przymierzając pięciokilowy tłuczek nadpękniętą zapałkę. 

2017-04-23 12:04:30

Oj kurwa, nie bądźmy już takimi purystami - Suffo to zawsze był konkretny przykurw, nawet na ostatnich materiałach, od skurwienia się stoją wybitnie daleko, a i brzmienia na nowych rzeczach klasycznych skurwisynów słyszałem gorsze. A i takie brzmienie to nie zawsze zło - płaskie jak wyheblowana morda Voldemorta "Souls to Deny" stawiam zaraz za jedynką i trójką - kocham w chuj. I zawsze znajdą się gołowąsy, które zrobią coś lepiej. Zowsze.