Loading

Brutal shopping

Shopping Rampage - Sierpień `16

Nekro      28 września 2016      Blog, Misc

W Diablo, Baldurze i Pillarsach byli skrybowie. Gnoje zajmowały się pisaniem gęsimi piórami po stronicach starych, zmurszałych ksiąg. Często katalogowali, np. towary w magazynie czy choroby weneryczne, jakimi zaraziła ich Róża Pąsowa w dzielnicy portowej. Ja dziś zamienię się w takiego skrybę. I będę pisał, co dobrego kupiłem. NekroPlaza to moje płótno! Moja zmurszała księga!

Sierpień - wakacyjny miesiąc kiedy blada skóra powinna dostawać gangreny od samych oparzeń słonecznych, a włosy na plecach płowieć winny jak odleżany sianokos. Tylko, że tak, to tylko kurwa we filmach albo w gimnazjum - człowiek czynu, jakim się mianuję, marnuje życie siedząc na dupie osiem godzin dziennie i nakurwiając w klawisze. Dzięki temu jednak, człowiek czynu może sobie od czasu do czasu pozwolić na mały łakoć, który osłodzi i tak zasłodzony do posrania egzyst paroba. Takich łakoci po jakimś czasie zbiera się całkiem spory kosz, przez co trudno jest go może jakoś szczególnie dokładnie ogarnąć. Stąd to miejsce.

W serii "Brutal Shopping" będę co miesiąc modlił się nad rzeczami, które moją szarą egzystencję ubarwiają - głównie będą to płyty z muzyką, i to najpewniej sidi, ale trafią się gówniarzowi i książki, i filmy, gadżety erotyczne, komiksy i innne ciekawe frikadele.

Zaczynamy już więc od rzeczonego sierpnia. Miesiąca słońca i rzerzączki...

Ocena wydania - legenda:

  • 0 - nie dotyczy (bo np. z czasopisma) albo obrzydliwy totencrap
  • 1 - tekturowa/plastikowa tekturka, albo dwuskrzydlowe digi bez niczego oprócz płytki
  • 2 - zwykły jewelcase z książeczką z tekstami
  • 3 - jewel lub digi z przykuwającą uwagę oprawą graficzną albo jakimiś szmerami bajerami
  • 4 - digi, box albo książkopodobne coś na bogato, dodatkowe pierdółki (albo cedeki/dewedeki) mile widziane
  • 5 - unikalne gówno, liczy się pomysł i wyobraźnia

#1. Darkthrone, "Under A Funeral Moon" (Peaceville Rec.)

Gruby, kultowy szajs w deluksywnej, masturbacyjnej edycji z drugim cede zawierającym komentarz Fenriza do każdego kawałka i jakieś inne pierdoły. Przyjemne wydanie w formie bookletu z grubą książką w środku. Remaster z 2013, ale mrozi poślad jak rodem z wczesnych kałolat '90... Kupione bodajże w Media Markt.

Wydanie: 4

#2. Outre, "Ghost Chants" (Godz Ov War/Third Eye Temple)

Debiut czarnych krogulców z ojczyzny podwawelskiej suchej. Pachnący terpentyną, limitowany wooden box z małymi, słodkimi zawiasikami - mógłbym się w nim w dom lalkami bawić. W środku bardzo elegancka książunia, złocona wkładka ze spisem utworów i czorna jak anus płyteczka. Wydanie przegalant, szczególnie symbol wypalony na froncie robi na oczy jak kawał cyca. Kupione przez Godz Ov War, ale chyba wcześniej, niż sierpień. No dobra, chwalę się.

Wydanie: 5-

 #3. Odraza, "Kir" (Arachnophobia Rec.)

I znowu płyta kupiona jakoś wcześniej i znowu limit. Do 100 albo 200 sztuk. Jest digi opleciony w żakiet z przyjemnego, kredowego papieru (który wydaje się strasznie delikatny, więc chyba lepiej przy nim nie majstrować). W środku mały plakacik i całkiem przyjemna, 20-minutowa, ambitna rzeź. Kupione przez Arachnophobię.

Wydanie: 3+

#4. Tribulation, "The Children of the Night" (Century Media Rec.)

Ładniusi quasi-booklet (bom przyzwyczajony do dwupłytowych bookletów...) tej przezajebistej płytki od szwedzkich arcymagów z Tribulation. Gruba książeczka, ale na dobrą sprawę nic w niej ciekawego nie ma. Niemniej wydanie przyjemne dla oka i palców. Pieniądze wydane w Saturnie.

Wydanie: 3+

#5. Blut aus Nord, "MoRT" (Candlelight Rec.)

Na to bezeceństwo zbroiłem się od dłuższego czasu - w końcu to dzieło jedyne w swoim rodzaju - wymyka się wszelkim klasyfikacjom i powinno być podstawią każdej helołinowej playlisty. Jewelcase opleciony śliską żorżetą, książeczka z serią jakichś pojebanych miedziorytów. Wszystko tak, jak miało wyglądać. Dzieś na allegro znalezione.

Wydanie: 2+

 #6. Thy Worshiper, "Klechdy", (Arachnophobia Rec.)

Recenzja lata tutej, wywiad jeszcze gdzieś indziej, a ogólnie wszystko jest gites, że ten teges. Świetny album, świetne wydanie - gruby digi z dwoma płytkami, gustowną książeczką i arcyprzyjemną fakturą opakowania. Kupione przez Arachnophobia Records.

Wydanie: 3+

#7. Spektr, "The Art to Disappear", (Agonia Rec.)

Co prawda ta francuska ekipa nie gra już takich siarczanych gromów jak kiedyś, ale cały czas trzymają zaskakująco wysoki poziom. I "The Art..." jest tego najświeższym przykładem. Agonia wydała płytę we fest szykownym digi zaopatrzonym w środku w srogi mini-plakacik i gustowną, całkiem sporą naszywkę. Do tego dołożyli t-shirt z logiem zespołu na froncie i fajną grafiką na plecach. Zakupione przez wytwórnię.

Wydanie: 4-

#8. Batushka, "Litourgiya" (Witching Hour Prod.)

Jakoś mnie dziwnie ominął szał na tą ekipę i ten album, ale doceniam srogą oryginalność tak twórczości jak i imadżu Batjuszki, czym wybija się na skalę światową. Moje wydanie to rozkładane, trzy-skrzydłowe digi ubrane w ciasną, zgniłożółtą koszulę. Bardzo gustowna robota, chociaż jakość np. łapki na płytę to trochę paździerz. Kupione na allegro, bo oficjalnie było wykupione.

Wydanie: 3

#9. Licho, "Śmierć w Karczmie", (Malignant Voices)

Na koniec mała, sympatyczna perełka wykopana zupełnie przypadkowa przy jakiejś randomowej okazji. Licho to one-man band prezentujący bardzo generyczny, bardzo minimalistyczny black o sypialnianej produkcji autorstwa niejakiego Szturpaka. Wydanie MV to zwykły jewel, ale ponoć limitowany, chociaż pewnie i tak nie w takim stopniu, jak oryginalny, kasetowy release Devoted Art. Kasa przelana do wydawcy.

Wydanie: 2

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(0)