Loading

Nowy szajs muzyczny

Signal From Europa - "Dusty Monuments" (2016)

Sędziwój      09 stycznia 2017      Recenzje, Muzyka

Mówią, że najlepsze niespodzianki to te, których się nie spodziewasz. I coś w tym, kurde, jest. Ja trafiłem na ostatni występ wieczoru i, jako w tym powiedzeniu, szczęścia było co niemiara.

Wieczoru pewnego, który nastał zaraz po okresie świątecznym, wybrałem się ze znajomym na koncert w gdańskim klubie Parlament z okazji festiwalu ‘‘Metropolia Jest Okej”. Nie celowaliśmy w nic szczególnego - ot zrelaksować się przy piwku i muzyce na żywo. Po pokręceniu biodrami przy kawałkach rozmaitych zespołów, których nazwy czytelnikowi poskąpię, nastąpił moment, w którym Kamil Wicik (Radio Gdańsk) zapowiedział występ ostatniej tego wieczoru grupy o nazwie Signal From Europa. Tłum nieco się już przerzedził (wiadomo, najgrubsze szychy już się były pokazały), na scenę natomiast wkroczyło czterech młodych (młodszych ode mnie) chłopaków ubranych  raczej standardowo, bez przesadyzmu w żadną stronę. Przyznam szczerze, że spodziewałem się rozrywki pokroju nu metal albo metalcore, a więc raczej nie mojej ulubionej. No i wtedy zaczęli grać, a ja doszedłem do wniosku że ludzie, którzy dopiero co opuścili sale, stracili najlepszą dzisiejszego wieczoru atrakcję.

Signal From Europa, ponieważ pod taki szyldem wykonują muzykę wspomniani artyści, ze swoim albumem Dusty Monuments zapewne wpisują się w którąś z licznych na rynku szufladek gatunkowych, ja się jednak powstrzymam od przypasowania ich muzyki do którejkolwiek, jako że uważam taki zabieg za ograniczający i spłycający. Grupa uformowała się w Anno Domini 2013. Jak sami artyści o sobie piszą, szukają weny w szeroko pojętej muzyce alternatywnej, z czym oczywiście trudno się sprzeczać. Co do koncepcji zespołu (tutaj również posiłkuję się informacją ze źródła), zarysem idei zespołu, a więc niejakim rusztowaniem koncepcyjnym jest film “2001: Odyseja Kosmiczna". W tym miejscu ani się zgodzę, ani zaprzeczę, każdy oceni według własnego gustu.

Według mnie cały album należy potraktować jako jednostkową symfonię, nie jako cztery oddzielne kawałki umieszczone na płycie. Tworzą one zgrabną, wzajemnie uzupełniającą się całość - koniec pierwszego utworu jest zarazem wstępem do drugiego i tak aż do finału. Słuchając Dusty Monuments za każdym razem mam nieodparte ważenie, jakoby brzmienie wszystkich instrumentów zlewało się, stapiało w jedną muzyczną wiązkę. Nie jestem muzykiem, dlatego też nie wypowiem się w kwestii technicznej, jednakże dla amatora obytego jako-tako z muzyką przeróżnego pochodzenia jestem w stanie stwierdzić, że Gdańszczanie brzmią całkiem profesjonalnie. Wracając do samej muzyki, jeśli miałbym użyć trzech określeń, które najbardziej narzucają mi się w trakcie słuchania, byłyby to moc, potęga i piękno. W jednej chwili bardzo delikatna, kojąca niemal (początek ,,Bilocation"), skupiająca się na jednym instrumencie, w następnej jednak pełna werwy, szału i mocy. W momencie, w którym ze spokojnych, układających do snu dźwięków muzyka przechodzi w istny armageddon, czuję jakby każda nuta znajdowała się dokładnie w miejscu, w którym być powinna (tutaj ponownie odnoszę się do kawałka “Bilocation" ale również “I saw, I believe"). Za przejścia te właśnie na ukłon zasługują absolutnie wszyscy członkowie zespołu, jako że każda sekcja wykonana jest z pełną gracją i wyczuciem. W mojej opinii są to jedne z najbardziej krytycznych i istotnych momentów pojawiających się na płycie.

Dla wszystkich tych, którzy chcieliby jednak wyczuć, w jakim klimacie Gdańszczanie tworzą - zasięgając opinii głów bardziej od mojej obytych, znalazłem dwa zespoły produkujące w podobnym guście, mianowicie ‘‘Explosions in the Sky" (podobieństwo spore) a także “Godspeed you! Black Emperor" (podobieństwo mniejsze). Myślę, że muzyka tego właśnie typu ma ta magiczną właściwość, że spodoba się nie jedynie wyjadaczom rockowo/metalowym, a przypadnie do gustu słuchaczom wszelkich gatunków dźwiękowych, w granicach rozsądku oczywiście...

Ze swojej strony oczywiście gorąco polecam. Jeśli ktoś będzie miał możliwość wybrania się na żywo - konieczność, odczucia spotęgowane.

 

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(0)