Loading

Nadchodzące smakowitości

The Obsessed powstaje z grobu

Nekro      13 lutego 2017      Newsy, Muzyka

Po ostatniej, zaskakującej jak gwałciciel wieści o powrocie Iron Monkey czas na kolejny zaskok. Z martwych powstaje i nową płytę wydaje kultowy projekt Wino Weinricha z lat '90 (wiem, że powstali jeszcze dawniej, ale płyty wydawali tylko dwie dekady temu) - The Obsessed. To już 23 lata od czasu wydania ich ostatniego materiału - "The Church Within".

Ta, news nie jest najnowszy, ale chciałem go tu zamieścić dla porządku szczególnie, że właśnie wyciekło szczegółowe info na ten temat, a poza tym rzecz to niebywała! Wino, niegdyś byk rozpłodowy doom metalu, wypuszczający płytę za płytą w swoich licznych jak króliki projektach dziś atywny jest co najwyżej koncertowo w St Vitus - nic więc dziwnego, że zatęsknił za starymi czasami i zreanimował The Obsessed - jedną z jego absolutnie najsmaczniejszych spuścizn.

Zespół powstał w '76 jako Warhorse, ale pozostał bezpłodny aż do '80, kiedy to do składu przylazł Wino a nazwę zmieniono na The Obsessed - z tego okresu jest parę demek bijących po uszach sabbathowskimi dźwiękami, nic specjalnego. Po paru latach zawieszenia w limbo chłopacy wydają swój eponimiczny debiut w '90 i rok później "Lunar Womb" - obie płyty ciężkie, powolne i zajebiste, że hejże ho! W '94 wychodzi jeszcze wspomniany "The Church Within" i w '95 zespół się rozwiązuje. Dużo, duuużo później, w 2012 The Obsessed reaktywuje się na kilka koncertów i znowu zalicza zgona - w tym też czasie wychodzą dwa albumy live sprzed 20 lat.

I byłby to koniec projektu, gdyby nie wiadomość o reaktywacji jaką już jakiś czas temu rozpuściło Relapse. Nowy album zespołu będzie nazywał się "Sacred" a premiera przewidziana jest na 7 kwietnia. Skład jest co prawda prawie całkiem przemianowany - ostał się jeno Wino, a dołączył do niego Brian Constantino na bębny (który grał z Weinrichem w Spirit Caravan), Bruce Falkinburg na bas (grał z nim w The Hidden Hand) i lala Sara Claudius na gitarę (grała z młodym Amottem w Armageddon na przykład) - ale obiecuje naprawdę wiele. Okładka nowego albumu wygląda tak:

Dostaliśmy też promocyjny kawałek - "Razor Wire" - który, oprócz samego faktu, że jest świeżo nagrany, nie przynosi absolutnie nic nowego. The Obsessed to nadal skoczny, rockowy doom, który spuścił nieco z tonu, ale przynosi parę chwil nieubłaganego potupywania i machania baniakiem.

PS. Jako bonus warto dodać, że tu i ówdzie chodzą też ploty o nowym wydawnictwie Shrinebuilder, ale o szczegółach na razie sza.

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(0)