Loading

Trzy Szybkie

Trzy Szybkie I - Årabrot, Judgment i "At the Mountains of Madness"

Nekro      09 października 2017      Recenzje, Misc

Serwus! Witojcie w nowym, plazowym cyklu - Trzy Szybkie - będą to (nie)regularne wrzuty opisujące trzy zjawiska "kulturalne", które uprzyjemniły mi ostatni tydzień, a do dłuższej recenzji których nie czuję się w danym momencie dostatecznie kompetentnie. Nie muszą to być świeże rzeczy, mogą być z lamusa, nie musi to być też tylko muzyka (i nie będzie), ale pomnij, że wszystkie te smakołyki są konkretnie zajebiste, i polecał będę choćby pobieżne zapoznanie się z nimi. No, to bez zbędnego pierdaczenia przejdźmy do pierwszej odsłony - dziś mamy jedną płytę, jedną grę wideło i jeden komiks, pażałsta!

I. Årabrot - "The Gospel" (2016)

Trochę się zdziwiłem, że mój pierwszy kontakt z tym norweskim awangardem, to już jego siódma płyta studyjna! Nie ma tego złego, bo ponoć "The Gospel" to jego najlepsze, najbardziej dojrzałe dzieło (cliche!). Troszkę się wstydzę przyklejać do tej karmazynowej okładki jakiekolwiek etykietki, ale znafcy mówią tu i ówdzie o "noise rocku". Generalnie, to czemu nie, ale naprawdę - wpływów jest tutaj masakrycznie duże zatrzęsienie. Kawałek po kawałku Arabrot dokłada kolejne cegiełki do obrazu tej płyty, by na koniec zbudować naprawdę potężną konstrukcję - skąpaną w sztormach i dryfującą po falach eksperymentu, bardzo ciekawą twierdzę, o, wbrew pozorom, wyczuwalnie "skandynawskim" feelingu. Warto obadać nie tylko w kategoriach ciekawostki, bo płyta odpłaca sluchaczą uwagę z nawiązką i jest materiałem na wiele, wiele jesiennych wieczorów. Oby wszystkie muzyczne pierwsze razy dawały tyle dobroci, co "The Gospel".


II. Judgment: Apocalypse Survival Simulation (2017)

Judgment (nie "Judgement"!), to gra, hm, powiedzmy, że strategiczna, stawiająca nam za wyzwanie przetrwanie w świecie trawionym przez apokalipsę zom... Ha! Nie zombie, kurwa! Przez apokalipsę demonów! Na początek dostajemy kawałek ziemi, trzech "ocalałych" i wolę walki o chwilę spokoju. Na swoim terenie możemy budować budynki, pola uprawne, laboratoria, poligony, i tak dalej, i tym podobne. Podczas rozwoju osady należy wyznaczać kolonistom prace, takie jak rąbanie drwa, nawadnianie pól, wykonywanie przedmiotów (np. chleba czy strzelby na gwoździe), ale trzeba także posyłać ich na ten przysłowiowy "looting" - w tym celu twórcy oddali cały, ogromny, proceduralnie generowany świat, który możemy zwiedzić swoją zkastomizowaną grupą wypadową. Co bardzo cieszy - Judgment, mimo reprezentacji mocno sandboxowego gatunku surwiwali, posiada fabułę nakręcaną przy okazji pewnymi zdarzeniami losowymi. Rzeczy do roboty jest naprawdę sporo, gra jest prosta w obsłudze (jebać Terrarię, jestem na nią za głupi) i ma bardzo czytelną mechanikę. A, jest jeszcze w early accessie - premiera miała być w tym miesiącu, ale przesunięto ją niedawno na 2018, więc kilka funkcji podpisanych jest jako "już neibawem!". Niemniej - jak najbardziej warto.


III. H.P. Lovecraft, Ian N.J Culbard - "At the Mountains of Madness" (2012)

Komiks na podstawie znakomitej prozy Lovecrafta opatrzony klimatycznym rysunkiem brytyjskiego rysownika (i scenarzysty) Iana Culbarda. Nie przyznam, że mój apetyt został przy okazji obcowania z tym zeszytem jakoś przesadnie zaspokojony, ale to zdecydowanie porządne stracenie godziny czasu. O scenariuszu nie będę się rozpisywał, bo kto ma znać, ten zna (powieść została mocno skrócona, ale w sposób minimalnie krzywdzący), natomiast rysunki, mimo pewnej umowności i prostemu (nieco Tin-tinowemu) przedstawieniu postaci, naprawdę chwytają za gardziel, szczególnie, kiedy właściwa akcja ma się okazję rozkręcić, a na kartki wstępują przedwieczne monstra i olbrzymie, zapomniane metropolie wprost z wyobraźni chudego rasisty z Providence. Mimo wcześniejszego przerobienia materiału źródłowego w liczbie razów dwucyfrowej, ciary na karku pojawiły się po raz wtóry, bardzo dobra robota.

Jak chcesz skomentować, to się zaloguj - opłaci Ci się, koleżko!


Komentarze(0)